Vademecum Szczęśliwego Kupującego - Płytki destonifikowane

Płytki jak grafitti do salonu do łazienki niepowtarzalny gres nowoczesny salon fryzjerski

„Płytki stonalizowane”, „destonifikacja” - czasami na płytkach można znaleźć takie adnotacje. Co to oznacza?

Jeżeli zaznaczona jest taka cecha płytek, to należy się spodziewać, że kolejne sztuki, wyciągane z paczki, będą się od siebie różniły.

Jest to pojęcie dość młode – jeszcze stosunkowo niedawno płytki, które opuszczały fabryki, były, w ramach jednej partii dość podobne do siebie. Czasami tak podobne, że po ułożeniu sprawiały wrażenie, jakby były odbiciem stempla. Wraz ze zmieniającą się techniką produkcji płytki zaczęły się od siebie mocno różnić, by, między innymi, coraz lepiej imitować materiały naturalne, pojawiła się zupełnie nowa właściwość płytek – różnorodność w ramach jednej partii. Ponieważ owa różnorodność, zwana również „tonalizacją” lub „destonifikacją” może mieć różną intensywność, potrzebny był parametr, który określa to bardziej precyzyjnie.

Takim parametrem jest V. V jak wariacja (ang. variation). Bardzo przydatny, choć nie wszyscy producenci go stosują.

Atrybut ten ma 4 stopnie. To, którym z nich zostaje oznaczona kolekcja (lub jej część), pozwala nam wyobrazić sobie, co znajdziemy w kupionych paczkach.

V1 to oznaczenie tych serii, w których płytki są do siebie bardzo podobne, niemal identyczne. Po prostu - „siedzimy, nic się nie dzieje, nuda”.

Trochę więcej już dzieje się tam, gdzie pojawia się parametr V2 – w tym przypadku kolejne płytki, z tej samej partii różnią się już nieco od siebie. Różnice są zauważalne, ale nadal mieszczą się one w jednej tonacji – nie ma drastycznych różnic kolorystycznych.

Tego samego na pewno nie można powiedzieć o płytkach spod znaku V3. To już zupełnie inna kategoria wrażeń estetycznych. Jeżeli jakaś kolekcja się do niej kwalifikuje, to należy się spodziewać, że różnice w odcieniu poszczególnych płytek będą się mocno różnić – ale obowiązuje zasada, że zestaw kolorów, który pojawia się na jednej płytce, musi być, w różnych proporcjach, obecny na pozostałych. Do serii, które są oznaczane V3 należy wiele imitacji desek i kamienia naturalnego.

V4 oznacza królowe wśród płytek destonifikowanych. Tutaj nie obowiązują już żadne reguły – w paczce mogą być obok siebie płytki zielone i czerwone, o zupełnie różnych wzorach – jeżeli, oczywiście, próbka i katalog kolekcji to zakładają. Doskonałym przykładem tak różnorodnych płytek są modne od niedawna „patchworki”.

Decydując się na płytki tonalizowane, warto zapytać sprzedawcy, do której z wymienionych grup należą. I jeżeli jest to V3 lub V4 lub jeżeli producent tego nie określa, warto bacznie przyjrzeć się – w katalogu lub na ekspozycji, temu, co można będzie znaleźć w kartonach. Bezpiecznie jest, jeżeli to możliwe, obejrzeć kupione płytki jeszcze przed zainstalowaniem. Pozwoli to uniknąć późniejszych, niemiłych niespodzianek.

 

Monika Gibes

KTO ZA TYM STOI?

Monika Gibes – od niedawna w zespole Max-Fliz, w branży od tak dawna, że woli nie pamiętać. Jej pasją są płytki ceramiczne – zapytana, potrafi o nich opowiadać godzinami, więc czasami lepiej nie pytać. Chomikuje w sobie wiedzę zawodową, którą chłonie przez osmozę – kontakt z każdym fachowcem jest dla niej okazją do dowiedzenia się czegoś nowego. W swojej pracy najbardziej ceni możliwość rozwijania się, dowiadywania się stale czegoś nowego oraz – relacje międzyludzkie.

Prywatnie – aktywistka nieformalnego ruchu działającego na rzecz używania wołacza, matka nastoletniego syna i serwis sprzątająco-karmiący dwóch kocich futer. Humanistka z przekonania i ścisły umysł – z natury. Jedna z współautorek projektu charytatywnego „Macierzyństwo bez lukru”.

Salon roku 2017, gazele biznesu 2017