Kolor w natarciu - śródziemnomorska płytka od Perondy.

Nowość prosto z targów w Valenzii Peronda Harmony Argila Pasadena turkusowa płytka ścienna

Płytki imitujące starą ceramikę przeżywają, od pewnego czasu, prawdziwy renesans. Jeszcze niedawno były produktem niszowym, wytwarzanym pod nielicznymi i często – drogimi markami. To zmieniło się kilka lat temu – zaczęły pojawiać się w ofercie coraz większej liczby fabryk. Szczególnie mnie to cieszy, bo lubię wnętrza w stylu śródziemnomorskim. A jeżeli jeszcze takie płytki występują w najlepszym, według mnie, kolorze – czyli turkusowym lub zbliżonym – nie mogłabym z nich się nie zakochać od pierwszego wejrzenia.

Podczas targów w Walencji, Peronda – jeden z moich ulubionych producentów – zaprezentowała, między innymi, swoją nowość w marce Harmony – serię Argila Pasadena. To wyłącznie płytki ścienne, wszystkie mają jeden format – wydłużonej cegiełki, o rozmiarze 7,5x30 cm. Przyciągają uwagę dwoma detalami.

Pierwszy to kolorystyka. Poza trzema, spokojnymi i typowymi kolorami – białym, kremowym i szarym są dwa intensywne, wyraziste, przyciągające wzrok – morska zieleń i kobaltowy błękit. Coś specjalnie dla wielbicieli śródziemnomorskich klimatów. Na dodatek płytki są pokryte specjalnym rodzajem szkliwa, które nieco zmienia swoją barwę, w zależności od kąta padania światła i kąta patrzenia.

Drugi detal to powierzchnia – płytki mają kilka różnych faktur, wymieszanych w ramach jednego opakowania. Można wśród nich dopatrzeć się inspiracji tkaninami, haftem, wzorami geometrycznymi. Po ułożeniu ich na ścianie, sprawią, że będzie można wiele o niej powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest nudna.

Pasadena, spodobała się nie tylko  mnie, dlatego już niedługo będzie można tę kolekcję podziwiać w Galeriach Wnętrz Doskonałych Max-Fliz.

Monika Gibes

KTO ZA TYM STOI?

Monika Gibes – od niedawna w zespole Max-Fliz, w branży od tak dawna, że woli nie pamiętać. Jej pasją są płytki ceramiczne – zapytana, potrafi o nich opowiadać godzinami, więc czasami lepiej nie pytać. Chomikuje w sobie wiedzę zawodową, którą chłonie przez osmozę – kontakt z każdym fachowcem jest dla niej okazją do dowiedzenia się czegoś nowego. W swojej pracy najbardziej ceni możliwość rozwijania się, dowiadywania się stale czegoś nowego oraz – relacje międzyludzkie.

Prywatnie – aktywistka nieformalnego ruchu działającego na rzecz używania wołacza, matka nastoletniego syna i serwis sprzątająco-karmiący dwóch kocich futer. Humanistka z przekonania i ścisły umysł – z natury. Jedna z współautorek projektu charytatywnego „Macierzyństwo bez lukru”.

NOWOŚCI MAX-FLIZ
Salon roku 2017, gazele biznesu 2017