Jak wyposażyłem mieszkanie w 5 dni.

Męska kawalerka ceglana ściana w salonie mieszkanie w Nowej Hucie projektowanie wnętrz wizualizacje

Można wyposażyć całą kawalerkę w jednym miejscu? Można! Profesjonaliści Max-Fliz w akcji.

Mówią, że pośpiech to największy wróg gentlemana i kierowcy. Nie odkryjemy Ameryki twierdząc, że w dzisiejszych zabieganych czasach wszystko odbywa się szybko. Dopiero gdy przychodzi czas wyposażenia swojego wymarzonego ‘M’ zauważamy, że ten „wyścig z czasem” niepokojąco traci na prędkości. Wyposażenie wnętrz nie jest dziedziną, w której pośpiech jest wskazany, ale nie oznacza to, że na własny kąt jesteśmy skazani czekać w nieskończoność.

Doradcy handlowi i fachowcy z salonu Max-Fliz w Krakowie po raz kolejny udowodnili, że kompleksowość to w dzisiejszych czasach klucz do sukcesu. Wyposażyli mieszkanie pana Marcina na jednym z krakowskich osiedli w płytki, ceramikę sanitarną, meble, oświetlenie i kuchnię w niecały tydzień.
Kawalerka pana Marcina jest idealnym przykładem na ‘męskie’ wnętrze, a jednocześnie jest dowodem na to, że można dobrze się urządzić nawet na małej powierzchni. Zaprojektowana z dbałością o przejrzysty funkcjonalizm, łączy w sobie prostotę z najnowszymi trendami. Mężczyźni lepiej czują się w chłodnych barwach, dlatego wnętrze utrzymane jest w modnej, szarej tonacji. Nie bez powodu kolor szary od lat cieszy się ogromnym zainteresowaniem i popularnością. W końcu odcienie szarości idealnie pasują do każdego wnętrza – bez względu na styl i rozmiar mieszkania. Dzięki swojej uniwersalności i ponadczasowości wnętrza urządzone w szarościach zachwycają swoim wyglądem i klimatem.


Magnetyzm Formy męska kawalerka
WYWIAD z panem Marcinem Żakiem

Red.: Co skłoniło Pana do powierzenia swojej kawalerki profesjonalnym doradcom projektowym z Max-Fliz?
M.Ż.: Świadomość tego, że dziś na rynku istnieje takie bogactwo różnorodnych możliwości aranżowania wnętrz, tak wielka ilość materiałów i adekwatny do tego cały szereg nowych technologii wykonania. Samodzielne projektowanie aranżacji domu czy mieszkania przekracza w tej chwili możliwości zwykłych ludzi – chyba, że ktoś posiada naturalne zdolności w tym kierunku lub zdecyduje się na najprostsze, szablonowe wnętrze.

Projektant wnętrz to w moich oczach ktoś, kto łączy w sobie pomysły, wiedzę techniczną, świadomość produktów znajdujących się na rynku, z umiejętnością dostosowania ich do potrzeb i gustu klienta.
Takie właśnie połączenie znalazłem w ekipie młodych, kreatywnych ludzi z działu Wizualizacji w salonie Max-Fliz w Krakowie. Każdy z nich ma inne spojrzenie na projekty, inne gusta, ale łączy ich jedno – dla nich projektowanie to prawdziwa pasja, ale też wielka przyjemność. To się wyczuwa od pierwszego spotkania.

Red.: Nie obawiał się Pan właśnie tego ‘innego spojrzenia na projekty’, pewnej różnicy zdań?
M.Ż.: Nie, jestem z natury asertywny (śmiech). Wydaje mi się, że podstawowym błędem jaki robią ludzie przy współpracy z projektantem czy architektem, to nie ujawnienie swoich upodobań w obawie przed jakimś faux pas. A w gruncie rzeczy mówienie o własnych gustach to nic innego jak ilustrowanie swoich oczekiwań względem wnętrza. Profesjonalny projektant nie powinien oceniać tylko zaspokoić potrzeby estetyczne klienta.

W dziale wizualizacji i projektów koncepcyjnych Max-Fliz spodobało mi się podejście do klienta. Oprócz dużej wiedzy fachowej o samym projektowaniu, materiałach, technologiach koncentrują się właśnie na rozpoznaniu indywidualnych gustów i potrzeb swojego klienta. Proponują warianty projektów, dobierają najbardziej optymalne materiały, nie narzucają rozwiązań forsując swoje idee, ale pozostają w ścisłej relacji z tym, co myśli i chce osiągnąć odbiorca.
Poruszając się w granicach założonego budżetu stworzyliśmy wnętrze, które jest modne, wpisuje się w najnowsze trendy, ale przede wszystkim jest funkcjonalne i mogę o nim z dumą powiedzieć: jest moje.  

Red.: Wspomniał Pan o budżecie, Max-Fliz w Krakowie postrzegany jest jako salon ekskluzywnych marek i wysokich cen. Czy faktycznie na zakupy w Max-Fliz mogą pozwolić sobie jedynie majętni ludzie?
M.Ż.: Tak naprawdę zależy to od podejścia klienta do swojego domu. Tu jak w każdej branży są marki ekskluzywne i marki bardziej przystępne cenowo. Mnie Max-Fliz polecił kolega ze studiów, który tak jak ja, wyposażał swoje pierwsze w życiu mieszkanie. Doradcy handlowi zwrócili mi uwagę na produkty, o których istnieniu nie miałem pojęcia. Mają świetną cenę a jakościowo dorównują produktom znanych europejskich producentów. Pewnie że mieli na ekspozycji również płytki Versace z najwyższej światowej półki, ale na nie może przyjdzie kolej w moim przyszłym domu (śmiech).
Kompletnie zielony w temacie wyposażenia wnętrz postanowiłem oddać się w ręce doradców i tak w każdym dziale – łazienek, płytek, mebli i lamp, proponowano mi produkty w dobrej jakości i w naprawdę zaskakujących cenach, które nie obciążyły mojej kieszeni w takim stopniu jakiego spodziewałem się po salonie Max-Fliz.

Red.: Czyli jest Pan zadowolony z finałowego efektu? Czuje się Pan współtwórcą projektu?
M.Ż.: Jasne, że jestem zadowolony! Już tam nawet mieszkam! Wnętrza odpowiadają mojemu gustowi i co najważniejsze: potrzebom. To niewielkie mieszkanie, więc maksymalne wykorzystanie przestrzeni było kluczowe. Aranżacja oparta jest o typowe elementy dostępne na rynku, ale skorzystałem z kilku pomysłów na aranżację i dobór materiałów, na które sam bym nie wpadł, a które bardzo mi się podobają.
Mój wpływ na projekt polegał na nadaniu pewnych ram, określeniu co jest mi bliskie, jakie mam nawyki, w czym dobrze się czuję i jakie mam problemy do rozwiązania. Po otrzymaniu wstępnych koncepcji dokonywałem poszczególnych wyborów. Myślę, że wniesiona przez projektantów pomysłowość, innowacyjność rozwiązań i materiałów pozwala mi na poczucie się współtwórcą w bardzo wąskim, choć satysfakcjonującym zakresie.

Red.: Co było najtrudniejsze w planowaniu wnętrza?
M.Ż.: Chyba ostateczne zdecydowanie się na konkretne materiały i finałową wizję (śmiech). Do tej pory myślałem, że nie mam problemów z wyborem, że szybko się decyduję. W przypadku własnego kąta i przy tak dużym wyborze atrakcyjnych materiałów do wykończenia wnętrz, trudno było się zdecydować na coś konkretnego. Płytki wabiły ulubionymi przeze mnie odcieniami szarości, kusiły nietypową fakturą, i naprawdę nie było łatwo wybrać spośród nich tę, która zagości w mojej kawalerce. Dopiero doradcy w dziale łazienek Max-Fliz zwrócili mi uwagę na cechy płytek, o których nie miałem większego pojęcia, takie jak antypoślizgowość. Wtedy okazało się, że płytki, które podobały mi się najbardziej nie nadawały się pod prysznic (śmiech). Oni również zwrócili mi uwagę na różnorodność form ceramiki łazienkowej, oraz na fakt jak bardzo potrafi dobrze dobrana seria urozmaicić nawet najprostszą, minimalistyczną łazienkę.

Najciekawiej jednak wyglądała sprawa mebli. Upatrzyłem sobie minimalistyczny narożnik z funkcją spania. Prosty kształt, szara tapicerka, niby nic a jednak chwycił mnie za serce. Spisywałem wymiary i już widziałem, że się do mnie nie zmieści. Zrezygnowany siadłem na sofie i musiałem wyglądać na nieszczęśliwy kłębek nerwów, bo podszedł do mnie doradca handlowy i zapytał czy może mi pomóc. Wtedy nie sądziłem, że coś w ogóle jest mi w stanie pomóc, bo już w wyobraźni widziałem siebie wypoczywającego w tej sofie, a tu taka przykra niespodzianka. Jaka była moja radość, gdy okazało się, że meble Maxliving robione są również na wymiar w dowolnej tapicerce i parę centymetrów w tą czy w tamtą stronę to żaden problem :) Fachowiec doradził mi również tapicerkę, która jest wyjątkowo łatwa w utrzymaniu czystości i nie chłonie płynów – można wylać na nią kawę i nie zostaje nawet ślad!

Red.: Jakie korzyści, oprócz tych oczywistych płynących ze współpracy z profesjonalistami, odkrył Pan przy okazji projektowania swojej kawalerki?
M.Ż.: Oszczędność czasu. Tak, to chyba najważniejsza korzyść jaką wyniosłem przy współpracy z fachowcami z Max-Fliz. Sądziłem, że wybieranie materiału, jeżdżenie po sklepach, wymyślanie, rysowanie i, co tu dużo mówić, zdobywanie wiedzy na temat produktów, które będę chciał mieć w domu, to będzie nie dość, że droga przez mękę to jeszcze ta droga będzie długa. Jeszcze nigdy nie cieszyłem się tak bardzo będąc w błędzie.
Tu, oddając się w ręce profesjonalistów, wszystko miałem pod nosem, pod jednym dachem. Nie musiałem tracić czasu na stanie w korkach i kluczenie po mieście – każdy kto choć raz jeździł popołudniami po Krakowie wie jaki to komfort kupić wszystko w jednym sklepie. Taka oszczędność czasu dla każdego pracującego człowieka jest chyba najważniejszą korzyścią płynącą ze współpracy z salonem, który ma taką kompleksową ofertę wyposażenia wnętrz jak Max-Fliz.
Płytki, ceramikę łazienkową, kuchnię, meble i oświetlenie mogłem zobaczyć i dotknąć i co najważniejsze – od razu kupić. Nie musiałem czekać na dostawy zza granicy, wszystko było w magazynie. No może poza narożnikiem, bo ten ‘szyty był na miarę’.

Oddając się w ręce fachowców mogłem załatwić praktycznie wyposażenie całego domu niemal w 5 dni! Po rozmowach z rówieśnikami, którzy tak samo jak ja wyposażają swoje pierwsze mieszkanie i są nieco ‘zieloni’ w temacie, wychodzi na to, że ustanowiłem rekord (śmiech)!

KTO ZA TYM STOI?
Justyna Piasecka
Konsuktant projektowy w dziale wizualizacji i projektów koncepcyjnych Max-Fliz

Utalentowana projektantka wnetrz o sentymencie do wnetrz prostych i jasnych, które lubi przełamywać klasycznymi elementami. Absolwentka Krakowskich Szkół Artystycznych, miłośniczka tatuaży, kocia mama, wolontariuszka w fundacji Stawiamy na Łapy.
Wolny czas spędza na macie praktykując jogę, dzięki której przełamuje ograniczenia ciała i umysłu, odnajdując wewnętrzny spokój. Zawodowo wspiera krakowski dział Projektów koncepcyjnych i Wizualizacji, współtworząc wnętrza z klasą, niebanalnym stylem i nutą ekstrawagancji.

Przy urządzaniu kawalerki stosowano się do zasady podziału przestrzeni na wyraźne strefy – na małych przestrzeniach taka organizacja jest wyjątkowo dobrze odbierana przez domowników.
W strefie relaksu główną rolę gra rozłożysty narożnik z funkcją spania marki Maxliving, który służy jednocześnie za wypoczynek jak i łóżko. Okna, zajmujące całą ścianę pokoju, dają dużą ilość dziennego światła, która pozwoliła na użycie dość ciemnej płytki podłogowej w kolorze niemal grafitowym. Dzięki temu, że pokój jest tak dobrze doświetlony dodatkowe oświetlenie funkcyjne zaprojektowano tak, by doświetlało poszczególne strefy.

Naprzeciwko sofy pojawił się rzecz jasna telewizor. Ściana pod nim stanowi modny akcent kolorystyczny we wnętrzu – jej powierzchnia wyłożona została płytka imitującą cegłę.
Przy ceglanej wygospodarowano miejsce na niewielkie biurko w stylu skandynawskim. Jego surowa forma doskonale wpisuje się w charakter wnętrza.

W kawalerce wyodrębniona została również strefa jadalniana – niewielki kwadratowy stół, postawiony jako widoczna granica pomiędzy salonem a aneksem kuchennym. Nowoczesna forma krzeseł i lampy, oprócz sprawowania czysto funkcjonalnej roli, wydaje się stanowić element dekoracyjny zarazem salonu jak i kuchni.
Aranżacja kuchni otwartej na salon jest w pełni nowoczesną formą, spójną z projektem salonu – zarówno pod względem kolorystycznym jak i stylowym. Bezuchwytowe fronty mebli utrzymane w ciemnoszarej kolorystyce to świadomie minimalistyczny wybór zarówno właściciela jak i projektantów z Max-Fliz. Kuchnia bowiem to miejsce, gdzie nowoczesność jest w pełni uzasadniona.

Na wąskiej ścianie łączącej salon z przedpokojem naklejone zostało lustro sięgające od podłogi do sufitu. Ten modny trik pomógł optycznie powiększyć przestrzeń, dodatkowo tafla odbija światło, wpadające z okien naprzeciwko, rozświetlając wnętrze.

Typowo męska łazienka to głęboki ukłon w stronę formy wspierającej funkcję. Niewielka przestrzeń została zaprojektowana z maksymalnym wykorzystaniem przestrzeni. Bezbrodzikowy prysznic, zajmujący całą szerokość łazienki to komfort wysokiej klasy, a w ścianie. Wybrane przez fachowców z działu łazienek i płytek Max-Fliz płytki mają wysoki wskaźnik antypoślizgowości, dzięki czemu nie ma obawy o bezpieczeństwo podczas kąpieli.
Podwieszana muszla gwarantuje łatwość w utrzymaniu czystości, co właściciel mieszkania bardzo sobie ceni. Miejsce ponad konieczną zabudową systemu podwieszania muszli wykorzystano na szafkę, w której przechowywane są łazienkowe akcesoria.

A jednak najbardziej pana Marcina cieszy to, że tak szybko całe mieszkanie wyposażył w jednym miejscu. W Max-Flizie.








NOWOŚCI MAX-FLIZ
Salon roku 2017, gazele biznesu 2017